Podsumowanie treningów miesiąc przed ultra: SIERPIEŃ

Sierpień był dla mnie bardzo nietypowym miesiącem treningowym, bo w połowie spędzonym na mocnych treningach biegowych w Warszawie, włączając w to trening siłowy i rower, a w drugiej połowie miesiąca całkowicie oddałam się adaptacji w warunkach górskich. Sierpień stanowił dla mnie doświadczenie i sobotni start 100km w B7D pokaże, czy przyjęłam odpowiednie założenia :-).

Bieganie

Łącznie przebiegłam 310km, co daje średnią około 77km na tydzień. Całkiem nieźle na miesiąc przed ultra. Nie chciałam za bardzo podbijać wybieganych kilometrów, stawiałam raczej na jakość treningów i bardzo uważnie obserwowałam jak się po wszystkim czuję. Samopoczucie stało się dla mnie wyznacznikiem do planowania kolejnych jednostek treningowych.

Tydzień 1 (tydzień biegów luźnych)

3 luźne biegi (8 + 12 + 15) oraz długie wybieganie w crossie (25km)

Nie narzucałam sobie zbyt dużej presji. Byłam wykończona po lipcu i potrzebowałam “na luźno” wejść w ten miesiąc. Co więcej, miałam świadomość czekających mnie intensywnych tygodni w górach, dlatego też zdecydowałam się na lżejsze wprowadzenie w ten miesiąc. Kilometrażówka się zgadzała, bo 60km jest dla mnie w pełni satysfakcjonujące.

Tydzień 2 (drugi tydzień biegów luźnych z szybszymi odcinkami)

3 luźne biegi (12 + 13 + 10) oraz dłuższe wybieganie w crossie (15km) 

Kolejny tydzień luźnych biegów. Jednak, w tym tygodniu dorzucałam szybsze odcinki, np. 6km luźno + 10 x 100/100 + 4km luźno. Sporo jeździłam na rowerze, dlatego też nie obciążałam się tak bardzo biegowo. Kluczowym dla mnie była kwestia trzymania się w pewnym minimum kilometrażówki + ilość spędzonego czasu aktywnie na powietrzu (oraz siłowni).

Tydzień 3 (Obóz biegowy w Beskidach czas staaaart)

Podbiegi (11km) + crossowe luźne bieganie (13km) + BNP po górkach (15km) + długie wybieganie (25km)

Jestem zachwycona móc założyć swoje trialowe buty i hasać po mniejszych i większych górkach. Dzień rozpoczynam od luźnej 30-40 minutowej przebieżki lub spaceru, rozciąganie, a w drugiej części dnia funduję sobie trening właściwy. Czuję wypoczęta, zdeterminowana. Niesamowicie szczęśliwa, że mam przywilej trenowania niecałe 15km od trasy B7D :-).

Tydzień 4 (Wycieczki biegowe)

1 luźny bieg (6km) + trening typu back-to-back (55km + 20km w ciągu dwóch dni; spanie w schronisku) + luźne poranne przebieżki

Co to był za tydzień! Po raz pierwszy w swojej karierze zdecydowałam się na progresywny trening biegowy (BNP) rozłożony na dwa dni po górskich ścieżkach. Nie ukrywam, że logistycznie bardzo wzięłam sobie do serca ten trening – przez 2 dni byłam zdana tylko i wyłącznie na siebie w kontekście ekwipunku, jedzenia oraz wsparcia psychicznego (hehe). Więcej o mojej pierwszej wycieczce biegowej przeczytacie tutaj. Bardzo się cieszę, że zdecydowałam na tego typu trening, bo pozwolił mi się sprawdzić na części trasy zawodów oraz umożliwił mi przetestowanie swojej wytrzymałości będąc na trasie ponad 16h. Reszta tygodnia to wzmacniające ćwiczenia, rower i regeneracja.

Tydzień 5 (Tapering i wycieczka biegowa)

1 luźny bieg (10km) + trening typu back-to-back (35km + 20km w ciągu dwóch dni; spanie w schronisku) + luźne poranne przebieżki

Mając na uwadze, że do B7D pozostają dwa tygodnie, absolutnie nie chciałam pozwolić na zakwaszenie organizmu i jego zbytnia eksploatację. Ponadto, 2 tygodnie przed biegiem, powinno się myśleć o treningach tylko i wyłącznie w kontekście taperingu. Mimo tego, że zakłada on raczej krótsze odcinki, ale bardziej intensywne – ja zdecydowałam się to niejako odwrócić. Jeśli będę żałować podczas zawodów, biorę to na klatę. Wiem jednak, że mój organizm prosił się o dłuższe wybieganie, ale na totalnym luzie. Głównie, dla głowy. Stąd też, pomysł na kolejną (luźną już) wycieczkę biegową w Pieniny, o której przeczytacie tutaj. Skróciłam dystans o 1/3 i łącznie wyszło nieco ponad 55km w ciągu dwóch dni. Samopoczucie rewelacja. Reszta tygodnia tak jak w poprzednim: przebieżki, rozciąganie, rower.

Do biegu pozostaje … 7 dni! Po ostatniej biegowej wycieczce, wskakuję na rower, wzmacniam się ćwiczeniami na macie i  l u z u j ę … (ale o tym przeczytacie już w następnym poście 🙂 ).

Rower

359km! 

Niezły wynik, zważywszy, że na dobre przerzuciłam się na krossowy rower i zafundowałam sobie kilka porządnych rowerowych wycieczek. Najbardziej cieszy mnie fakt, że (miejmy nadzieję) miałam alternatywę do biegania, gdy dosłownie energia mnie nosiła, ale wiedziałam, że powinnam dać biegowo sobie trochę luzu. Dzięki temu, że większość treningów wykonałam tutaj w Beskidach – rowerowe trasy nie pozwalają na nude. Nieustanne wjazdy i podjazdy skutecznie poprawiły moją wytrzymałość.

Trening siłowy

Przeprosiłam się z matą do ćwiczeń, gumami oporowymi, piłką do fitnessu i przede wszystkim z rollerem. Nie ukrywam, że (o ironio) większym wyzwaniem okazało się dla mnie zrobienie 20-30 minut ćwiczeń po treningu biegowym niż przebiegnięcie kolejnych 10km! Tak już chyba mam 🙂 Ale nie poddawałam się i przynajmniej 3-4 razy w tygodniu robiłam od 20-60 minut ćwiczeń. Niby nic, ale 3 tygodnie powoli zaczęły przynosić efekty.

Podsumowanie

Kończę sierpień z ogromnym uśmiechem na twarzy. Nie przeforsowałam się. Jestem bardzo zadowolona z podjętych decyzji (chociaż bieg to zweryfikuje!), bo moje samopoczucie jest naprawdę dobre. Czułam zmęczenie, nogi często (dosłownie) odpadały. Jednak, potrafiłam się zregenerować i już po dwóch dniach niecierpliwie przebierałam nóżkami, bo nie mogłam się doczekać wyjścia na trening.

Przede mną ostatni tydzień przed ultra! Stresik jest. Piękna pogoda też. Niech będzie, co ma być. Taperingu trwaj!

Keep tight,

M.

.

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *