Sezon ultra 2019 już dawno się dla mnie zakończył, ale to nie znaczy, że porzucam bardzo cenne narzędzia do pracy w treningu mentalnym! W końcu, mówi się, że ultra wygrywa się głową, prawda? Zapraszam do drugiej części posta odnośnie treningu mentalnego i mam nadzieję, że praktyki tutaj opisane się przydadzą w zdobywaniu własnych szczytów!

O tym, czym jest trening mentalny i jak ogromną kopalnią wiedzy okazało się spotkanie z Patrycją Bereznowską znajdziecie tutaj :)

3. Trening mentalny jest nieodłączną częścią treningu sportowca

Podczas spotkania z Patrycją Bereznowską w kwietniowy śnieżny poranek mówiliśmy o narzędziach treningu mentalnego. Zaprezentowała więc szereg ćwiczeń, które powinny być sumiennie powtarzane (jak w treningu siłowym!), aby mózg nauczył się je odtwarzać w warunkach startowych. Świetnym przykładem jest wyobrażanie sobie momentu, gdy uderzamy w ścianę podczas zawodów – co wtedy zrobimy, co będziemy myśleć, czy będziemy dalej gnać do przodu?

Kolejnym skutecznym narzędziem jest świadome podejście do kryzysu na trasie – przypuśćmy, że wyobrażamy sobie jak fajnie będzie przezwyciężyć kolejny kryzys. Podświadomie przygotowujemy się na to, że a) będzie kryzys b) będzie kilka kryzysów c) dajemy radę na bieżąco je przezwyciężać. Nie będzie łatwo, ale świadomość dyskomfortu sprawi, że łatwiej zniesiemy cierpienie.

Oczywiście, pamiętajmy o tym też, co nas napędza – dlaczego biegamy, dla kogo biegamy (np. biegi charytatywne), jak wspierają nas najbliżsi, jak pięknie jest przywitać wschód słońca w górach … Taki wewnętrzny pozytywny dialog jest bardzo ważny, ale najistotniejszym jest mentalne przygotowanie się na najgorsze (o ironio), bo wtedy o wiele łatwiej to zniesiemy.

4. Współpraca i jej brak między głową, a ciałem

Niesamowicie ciekawy punkt. Patrycja podczas warsztatu zadała jedno proste pytanie. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy już na skraju wyczerpania. Boli nas dosłownie wszystko. Tutaj pada pytanie – Czy nasze ciało ma współpracować z myślami, czy nie?

Patrycja dokładnie omówiła dwie taktyki. Pierwsza z nich, którą sama najczęściej stosuje jest skupienie się na tym, co w naszym ciele jest mocne. Gdy biegłam w B7D i widziałam jak puchną mi ręce (słaba część), skupiałam się na tym, że mam bardzo mocne nogi i mimo 88km na liczniku, bardzo dobrze się sprawują. Dziękowałam też za siłę charakteru i niezłomność, lekko mi się oddychało, a żołądek nie robił większych problemów. Warto też docenić sam fakt, że jesteśmy na trasie biegu – przecież nie każdy może doświadczyć tego, co my doświadczamy w tej chwili. Możemy biec i możemy robić w tej chwili dokładnie to, co kochamy.

Druga taktyka to bardzo duże skupienie się na tym, co … nie działa. Albo raczej, nie funkcjonuje tak jakbyśmy chcieli. Jeśli niesamowicie boli nas kolano, to skupmy się na odpowiedniej technice – każdy krok ma znaczenie, to zawsze ma być mocne odbicie. Rozluźniamy się, ale pilnujemy by każdy krok stawiać świadomie. Myślimy pozytywnie i powtarzamy sobie, że przecież od samego początku nie koloryzowaliśmy i byliśmy nastawieni na gorsze momenty.

Oczywiście, każdy ma swój patent na to jak przetrwać gorsze (i trudne) momenty. To jest niesamowicie cenna lekcja. Kluczowym aspektem jest nie koloryzować przed samymi zawodami, że “będzie super!” (jasne, że będzie, ale wiąże się to również z ogromnym wysiłkiem i trudem) – o tym w kolejnym punkcie.

Podsumowanie

Bardzo często zaniedbujemy dwa kluczowe aspekty treningu - regenerację oraz świadomą pracę nad wzmocnieniem głowy. Wydaje się to podejściem kompletnie irracjonalnym, zwłaszcza, że nie będąc w pełni sił, czy z zerową determinacją - nie zdobędziemy szczytów swoich marzeń. Życie jednak jest jakie jest i często decydujemy się wyjść na trening kosztem dłuższego snu, co wydaje się jedynym sensownym rozwiązaniem.

Stąd też - mały apel. Jesteśmy ludźmi, pracujemy i żyjemy na pełnych obrotach. Dbajmy o to by dostarczać swoim mięśniom i głowie stymulujących bodźców by je wzmocnić, ale nie frustrujmy się jeśli życie pokrzyżuje nam plany. To przecież też jakiś kryzys, czy próba do przezwyciężenia :)

Powodzenia i never, never, never give up!

M.