Ulica Wilcza, Warszawa. 20.11.2019, jest już zimno i ciemno. Pod numerem 25 znajdujemy w bramie wejście do Południka Zero, który wita nas charakterystycznym zapachem grzanego wina i atmosferą przygody. Wybija godzina 19:00 i drży mi głos. Mam mówić o bieganiu ultra dystansów, a ja nerwowo przebieram nogami. Łatwiej było mi biegać niż o tym opowiadać! No cóż, czas wziąć na klatę moje własne ultra wyzwanie :)

Na szczęście, po krótkiej rozgrzewce, pogadanka ultra poszła gładko :) W formie podsumowania, przygotowałam posta z kilkoma pytaniami, które padły podczas ultra pogadanki i które wzbudziły największe zainteresowanie. Enjoy!

Czy po przebiegnięciu 100km bolały Cię kolana?

O dziwo, nie. Muszę przyznać, że należę do tych szczęśliwych biegaczy, których (odpukać) nie męczą zbyt często kontuzje. Na pewno trzeba wziąć kilka składowych pod uwagę - zaczynając od genów, diety, czy kwestii sumiennego rozciągania i rollowania na przestrzeni kilku miesięcy.

Co więcej, podczas biegu bardzo uważnie słuchałam organizmu - jeśli pojawił się jakikolwiek ból fizyczny, który miałby być niepokojący - od razu reagowałam. Był moment, że zaczęła mnie pobolewać lewa kostka, ale pozwoliłam jej się zregenerować lżejszym biegiem i po kilku kilometrach, po prostu zadałam sobie pytanie, czy ból ustępuje, nasila się, czy jest bez zmian. Na szczęście, to było po prostu lekkie nadwyrężenie kostki, które powolutku zaczęło ustępować, więc po kolejnej godzinie nie pamiętałam już, że był z czymkolwiek problem.

https://www.instagram.com/mborekphoto/

Ile czasu należy poświęcać na punkty odżywcze / przepaki?

To zależy od naszej strategii na cały bieg - ja się nastawiłam na niezatrzymywanie się na pierwszym punkcie odżywczym (Hala Łabowska), bo po prostu tego nie potrzebowałam - po 2h biegu miałam jeszcze sporo energii, a odżywczo polegałam na zawartości swojego plecaka. Jednak, na punktach: PTTK Przehyba, Hotel Wierchomla oraz Schronisko Bacówka nie było to więcej niż 4-5 minut. Zabierałam, co potrzebowałam (suszone owoce, banany, arbuz, ziemniaki) i leciałam dalej. Często też wypiłam kilka łyków coli lub herbaty.

Dłuższy odpoczynek miałam w Rytrze oraz w Piwnicznej. Tutaj było to około 10-12 minut. Miałam okazję zjeść coś konkretniejszego (bułka z humusem / awokado), przegryźć melonem i popić ciepłą herbatą. W Rytrze się przebrałam, a w Piwnicznej poświęciłam dłuższą chwilkę na to by się ponapawać tą atmosferą - ale nie zajęło mi to dłużej niż 15 min łącznie.

Jak wyglądała Twoja dieta tydzień przed ultra? Czy bazowałaś głównie na makaronie?

Mówi się, że kluczowym jest zwiększenie ilości węglowodowanów w diecie - z czym się z resztą zgadzam. Osobiście jednak, nie jestem zwolenniczką ładowania się wszystkim, co kojarzy się z bombą węgli na tydzień przed zawodami, bo "mogę" / "i tak spalę" / "bo tak".

W moim przypadku, zwiększyłam ilość węglowodowanów do białek - to fakt. Kaloryka pozostała podobna. Jadłam bardzo dużo kasz, pełnoziarnistego pieczywa, komosy ryżowej, strączków ... Starałam się nie obciążać żołądka - tydzień przed B7D, moje przebiegnięte kilometry odpowiadały mojemu jednemu dłuższemu wybieganiu, więc generalnie czułam się bardzo ciężko. Wolałam sobie nie dokładać do pieca :D Ale to jestem ja, i indywidualnie trzeba podejść do tematu. Jadłam to, co wiedziałam, ze mi służy. Jaglanka na śniadanie to oczywiście podstawa :-)

Czy warto na debiut zainwestować w lepszy sprzęt (zegarek / kijki) ?

Uważam, że tak. Gdyby nie kije, nie byłoby mowy bym w ogóle ukończyła Bieg 7 Dolin z czworogłowymi w jednym kawałku. Co więcej, inwestycja w nowy zegarek (zmiana z Garmina 230 na 245) sprawiła, że od maja 2019 trenowałam na tętnie, miałam też wgląd do większej ilości danych, które pozwoliły mi lepiej planować treningi.

Zakup kijów był świetną decyzją - zainwestowałam 200 zł i nie mogłam powiedzieć, że "gdybym miała kije, to byłoby mi łatwiej". To nie kwestia łatwe / trudne, a raczej wykorzystanie swoich zasobów w rozsądnych sposób. Przed setką przebiegłam około 50-100km z kijami i to wystarczyło bym czuła się z nimi swobodnie.

A zegarek? Stary model umarłby po kilku godzinach biegu, a to średnia przyjemność biegać z powerbankiem, prawda? Tego typu inwestycje też sprawiają, że jesteśmy mocniej zaangażowani w przygotowanie do biegu i same zawody - tak więc, warto!

Czy żałujesz czegoś? Czy zrobiłabyś w swoim treningu coś inaczej?

Hm, nie żałuję niczego - uważam, że wszystko jest formą lekcji i nauki, ale żałuję braku odpowiedniej regeneracji. Wielokrotnie podchodziłam zbyt ambicjonalnie do założeń treningowych i dopiero ich realizacja w 150% dawała mi poczucie, że zrobiłam coś sensownego.

Niestety, tego typu presja nigdy nie kończy się dobrze. Sama wiem, że mogłabym o wiele więcej osiągnąć, gdybym ... zwolniła. Dosłownie i w przenośni. Za dużo wewnętrznej presji i stresu, za mało biegów regeneracyjnych w komfortowym tempie. Za mało odpoczynku i snu. Tak, to jest mój priorytet na nowy sezon - nauczyć się odpoczywać :-)

Podsumowanie

Pierwsza prezentacja dla szerszej publiczności przeobraziła się w panel dyskusyjny, co mega mnie ucieszyło! Jeszcze raz, BARDZO dziękuję za tak liczne przybycie i zaangażowanie. To było prawdziwą przyjemnością móc zadebiutować w biegowych pogadankach w Południku jeszcze przed końcem tego roku!

Spodziewajcie się ciągu dalszego!

Trzymajcie się, M.

PS. Serdeczne dzięki dla mojej Magdy, bez której nie byłoby mowy o tej prezentacji :)