O MNIE

Cześć! 

Jestem Marta i żadna ze mnie profesjonalna biegaczka. Sorry – jeśli Was rozczarowałam 🙂 Coś tam wiem o BNP, mocnych akcentach, metodzie Gallowey’a i ładowaniu węgli przed maratonem. ALE biegam amatorsko od dobrych kilku lat, upajam się endorfinami i staram się nie popełniać (aż tak) katastroficznych błędów, aby z dnia na dzień na nowo budzić w sobie miłość do biegania.

A kim jestem? Taką tam Ślązaczka, która w 2016 awansowała na warszawskiego słoika. Aspirująca biegaczka ultra, obecnie przygotowująca się do Biegu 7 Dolin na dystansie 100km. Absolutnie zakochana w górach (zwłaszcza w Beskidach), żyjąca całkiem znośnie na diecie roślinnej, uzależniona od czytania literatury wszelakiej, fanka wędrówek górskich i podróży “za psi grosz”.

Przyznam, że mając lat 26 i budząc się przed 5 rano, bez względu na to ile przespałam godzin, świta mi w głowie jedna myśl. A mianowicie, by wykorzystać ten konkretny dzień w pełni. Stąd też, zrodziła się moja ogromna pasja do biegania, które nie tylko pozwoliło mi pokonać paskudne zaburzenie odżywania, pokochać siebie taką jaką jestem, wprowadzić dyscyplinę do mojego życia, ale przede wszystkim – nauczyło kochać niewygodę i doceniać to, co często bierzemy za pewnik. Powoli też zaczynam wkręcać się w rower i nieśmiało wracam do pływania – może kiedyś wykiełkuje z tego triathlon?

Do pisania bloga o bieganiu zbierałam się kilka dobrych lat – czułam się wciąż niegotowa. Zbyt mało km w nogach, zbyt mało osiągnięć.

BZDURA!

Dobry moment jest tu i teraz. Zapraszam Cię więc na przygodę w nieznane – będziemy wspólnie biegać, gotować, motywować i wspierać się w boju oraz odpoczynku. Nie jestem profesjonalną biegaczką. Gwarantuję jednak, że jestem osobą z pasją i dlatego obiecuję, że będzie dużo autentyczności.

Niech ten blog będzie miejscem do dzielenia się doświadczeniami biegowymi, inspirowania pomysłami kulinarnym i szacunku wobec drugiej osoby. Z ogromną przyjemnością porozmawiam, wymienię się opiniami – piszcie śmiało!

Trzymajcie się i w kontakcie!